#011: Trump negocjuje sam ze sobą. Ukraina uderza w rosyjską ropę.
23/03/2026
#013: Timing jak w zegarku. SLAPPy, spalone assety i racjonowane AI
25/03/2026

W poniedziałek rano ktoś zarobił ponad 100 milionów dolarów w 15 minut — dokładnie zanim Trump ogłosił „pokój” z Iranem, o którym Iran nie wiedział. Kontrakty na 6 milionów baryłek ropy zostały sprzedane w ciągu dwóch minut między 6:49 a 6:50 rano w Nowym Jorku. Średnia dla tego samego okna w poprzednich pięciu dniach handlowych wynosiła 700 tysięcy baryłek. O 7:05 Trump wrzucił post na Truth Social. Rynki skoczyły o 2,5%, ropa spadła o 6%. Przypadek? Senator Chris Murphy nazwał to „mindblowing corruption.”

CO SIĘ WYDARZYŁO

TACO i 1,7 biliona dolarów w kilkanaście minut

Wall Street ma już nazwę na ten wzorzec — TACO. Trump Always Chickens Out. Schemat jest zawsze ten sam: katastroficzne groźby powodują panikę rynkową, Trump odwraca kurs zanim ból ekonomiczny staje się nieodwracalny. Działało przy taryfach celnych, przy Grenlandii — teraz przy Iranie.

5 minut przed ogłoszeniem Trumpa ktoś kupił kontrakty futures na S&P 500 za 1,5 miliarda dolarów, jednocześnie sprzedając kontrakty naftowe za 192 miliony. Senator Chris Murphy nazwał to „mindblowing corruption.” SEC nie skomentowało. Iran zaprzeczył jakimkolwiek rozmowom. Speaker irańskiego parlamentu Ghalibaf powiedział wprost, że ogłoszenie Trumpa to „fake news użyty do manipulacji rynkami finansowymi i naftowymi.”

Mechanizm jest prosty i obrzydliwy: wojna jako narzędzie insider tradingu. Otwierasz i zamykasz konflikt kiedy chcesz — i zarabiasz przy każdym ruchu.

LaGuardia — kiedy państwo przestaje działać

O 23:40 w niedzielę samolot Air Canada Express uderzył w wóz strażacki na pasie startowym lotniska LaGuardia w Nowym Jorku. Obaj piloci zginęli. 41 osób trafiło do szpitala.

Nagrania kontroli lotów ujawniają sekwencję zdarzeń: wóz strażacki jechał do awaryjnego lądowania United Airlines po drugiej stronie lotniska. Kontroler ruchu najpierw zezwolił na przejazd przez pas, a potem w ostatnich sekundach krzyczał: „Truck One, stop, stop, stop!”

Kontekst systemowy: katastrofa zbiegła się z szóstym tygodniem częściowego zamknięcia rządu, które uderzyło w TSA — lotniska w całym kraju borykają się z brakami kadrowymi, a pasażerowie stoją godzinami w kolejkach. Nawet specjalista NTSB wysłany na miejsce stał trzy godziny w kolejce na TSA w Houston i musiał interweniować, żeby zdążyć na lot.

Idealny przykład tego, że kiedy państwo nie działa — to dosłownie może kończyć się śmiercią, której dało się uniknąć. Gdyby decyzji o życiu innych ludzi nie podjemowali debile.

Polska: system koryta zmienia tylko nazwę

Dwa twarde sygnały z kraju.

Pierwszy: działaczka KO z Wrocławia skazana na 6,5 roku za udział w przestępstwach seksualnych i znęcanie nad zwierzętami. Przestępstwa trwały od 2011 do 2022 roku. Plotki w regionie krążyły od lat — nikt w strukturach partyjnych nie zareagował. Kobieta jeszcze w 2024 roku pełniła funkcję pełnomocnika wyborczego komitetu KO. Partia odpowiedziała: „prywatne decyzje”. Jeśli takie przypadki nie są natychmiastową czerwoną linią dla struktur politycznych – to to jest koniec jakiegokolwiek okresu ochronnego dla tej partii. Wychodzi na to, że nawet w najbardziej skrajnych i obrzydliwych sytuacjach – nadal obowiązuje tzw. zasada Neumana.

Przypomnijmy: Jeśli będziesz w Platformie, będę cię k… bronił jak niepodległości – mówił szef klubu PO-KO Sławomir Neumann do lokalnego działacza PO z Tczewa. „Jak Pobłocki będzie członkiem Platformy i będzie naszym prezydentem, to będę się o niego bił, k…, do końca życia. Jak jest poza, mam go w dupie” – mówił.

Tyle było mówione o tym, jak skandalicznie i sekciarsko zachowują się środowiska kościelne i prawicowe, kiedy dowiadujemy się o jakimś kolejnym skandalu. Okazuje się, że to jest jakaś generalna zasada zachowywania się ludzi w tym kraju. Szokujący obraz plemiennej mentalności, a podobno aspirujemy do bycia krajem pierwszego świata. Nie z taką mentalnością…

Drugi sygnał: Gazeta Wyborcza opisuje „desant” ludzi Kierwińskiego na spółki Skarbu Państwa. Ten sam mechanizm co za PiS — inne nazwiska. Kierwiński w 2022 roku mówił: „Ludzie PiS boją się przegranej, bo są bez kwalifikacji i kompetencji.” Teraz Wyborcza opisuje dokładnie to samo, tylko po drugiej stronie.

Kolejny raz dowiadujemy się, że system koryta jest silniejszy niż jakakolwiek partia, która do niego wchodzi. I dopóki pompa ssąco-tłocząca z portfeli obywateli do portfeli urzędników będzie podpięta – to na końcu zawsze się okaże, że w trakcie wyborów wybieramy najwyżej, czy zastąpimy gangrenę, cholerą.

Przykra refleksja po latach walki o życie w normalnym kraju

O co innego walczyliśmy. O co innego nam chodziło w trakcie tego masowego zrywu w 2023 roku. I o co innego Miko-Why, założyciel Sejmflix.com, bił się latami z tymi gangusami.

W tym momencie kończy się jakikolwiek okres ochronny dla koalicji, która przez prawie trzy lata praktycznie nic nie dowiozła z tego, co obiecywała. Jeżeli się nie dało – trzeba było powiedzieć, że się nie da, że będzie trudno i młyny będą musiały mielić. A nie szliśmy do wyborów na skrzydłach bajki o tym, jak to w 100 dni posprzątamy i obudzimy się w nowej Polsce.

Okazuje się, że budzimy się w dokładnie takim samym kraju – tylko ze złodziejstwem cofniętym o jedną kadencję. Pisowcy w pierwszej kadencji dopiero się uczyli kraść, w drugiej odpięli wrotki. Biedny ten kraj, że takich ludzi ciągle wybiera na swoich przedstawicieli.

Po 37 latach tzw. wolnej Polski nadal nie mamy realnych mechanizmów kontroli nad naszymi pracownikami i przedstawicielami. Nie mamy nawet sądów, które mogłyby to wyjaśnić – bo w 2026 roku wciąż debatujemy, czy ktoś jest sędzią, czy tylko przebierańcem, któremu bezczelnie wypłacają pensje z naszych podatków, zamiast wypierdolić ich za bramę.

Powiedzieć, że ostatnie trzy lata rządów tej koalicji to żenada, hańba i kompromitacja – to nic nie powiedzieć.

W ocenie Sejmflix.com obecna klasa polityczna – cała, bez wyjątku – pokazała, że plemienność i zasada Neumana są dla niej ważniejsze, niż jakakolwiek granica moralna. Kiedy pedofilia i zoofilia nie są w Platformie czerwoną linią, a ludzie z wyrokami i szemraną przeszłością zostają twarzami „sprawiedliwości” i „demokracji” – to znaczy, że reset całej klasy politycznej nie jest już opcją. Jest koniecznością.

Człowiek, który od lat siedzi w tym gównie głębiej niż większość, patrzy na sprawę pedo-zoofilii w szeregach KO, na Kwiatkowskiego z wyrokiem za NIK, jako głównego mówcę o walce z korupcją, na Giertycha liczącego głosy po tym, jak wcześniej liczył hajs z GetBacku i trzepał frankowiczów – po prostu w pewnym momencie się człowiekowi (i kapibarom) przelewa.

Ich jedyną linią partyjną jest „teraz, kurwa, my”. I w tym sensie od początku transformacji mamy w Polsce system jednopartyjny. Możemy sobie wybrać tylko smak – truskawkowy czy jagodowy. Problem w tym, że wszystkie owoce w koszyku są już zgniłe i spleśniałe. A nawet, jak któreś nie są – to leżą w tym samym koszyku, co te zgniłe kurwie.

Ten kraj nie jest prywatną własnością żadnej partii ani żadnej kasty urzędniczej – bez zmiany zasad gry, zmiana graczy nic nie zmienia. To my płacimy rachunki, to my dajemy im mandaty – i to my w końcu musimy im te zasady od nich wyegzekwować. Bo inaczej będziemy tylko zmieniać kelnerów przy tym samym upierdolonym stole.

Czas skończyć z tym cyrkiem.

Sejm, Senat, Kancelaria Prezydenta i reszta urzędów – to nie jest prywatna firma, którą ktoś sobie na kilka lat przejmuje i układa po swojemu, bo tak im akurat się zachciało. I to jest nasza, obywateli robota, żeby im o tym przypomnieć. Wszystkim.

Putin testuje refleks NATO

Wcześniejsza refleksja jest tym trudniejsza do przetrawienia, że globalny chaos stwarza realne zagrożenia dla naszego życia i zdrowia, a w tym samym czasie mamy klasyczną targowicę i dwa pałace, które próbują przejmować narrację i decyzyjność. Bo na tym etapie doszło do tego, że przepisy i prawo traktuje się, jako listę życzeń i rekomendacji, a nie obowiązujące procedury.

I właśnie w tych warunkach – mieliśmy w nocy z niedzieli na poniedziałek rosyjski dron Gerbera naruszył przestrzeń powietrzną Litwy — terytorium NATO. Litewskie wojsko aktywowało plan „Skydas”, politycy zostali ewakuowani do schronów. Rosja tego samego dnia przegłosowała poprawki dające Putinowi prawo do „eksterytorialnego użycia wojsk w obronie obywateli rosyjskich za granicą.”

Timing nieprzypadkowy: Trump zakopany w Iranie, NATO rozproszeni, uwaga świata gdzie indziej. To jest klasyczny rosyjski test reakcji — nie zapowiedź inwazji jutro, ale sondowanie ile można sobie pozwolić gdy sojusz jest rozproszony.

To jest cały czas to samo. Testowanie prawdziwych granic, a nie tych życzeniowych. Prawdziwe granice są takie, które da się obronić. A nie takie, które ktoś by sobie życzył, żeby inni nie naruszali. Taki mamy klimat.

CO TO ZNACZY

Cztery sygnały z jednego dnia tworzą jeden obraz: infrastruktura państwa zachodniego się kruszy — dosłownie (LaGuardia) i metaforycznie (insider trading na wojnie, partie bez mechanizmów odpowiedzialności, NATO testowane przez drony). To nie jest zestaw niezwiązanych ze sobą incydentów. To jest system state — stan systemu który traci kontrolę nad wieloma węzłami jednocześnie.

WERDYKT

Kolejny raz ktoś z otoczenia Trumpa zarobił kolejny gruby hajs na ogłoszeniu rzeczy, których nie ma. A podobno to AI halucynują. Iran z nim nie rozmawiał, Hormuz nadal zamknięty, Izrael dalej wali po infrastrukturze krytycznej bez pytania Waszyngtonu. A oprócz Iranu, atakuje jednocześnie Liban i Syrię. Dlaczego? Bo tak. Bo nikt ich nie powstrzymuje. Ani nawet o tym szczególnie głośno nie mówi. Dlaczego? Tego nie jesteśmy w stanie pojąć.

W międzyczasie dwaj piloci zginęli na lotnisku przez shutdown który trwa szósty tydzień. Polska zamienia jednych złodziei na drugich i nazywa to zmianą. Mijają kolejne miesiące, a Polska jest coraz mniej uśmiechnięta.

Putin testuje NATO, no bo kto go zatrzyma.

Stary świat nie upada w ciszy. Upada głośno, przy pełnym świetle dnia. Podpinając przy okazji pompę ssąco-tłoczącą gdzie się da. I na każdym razem, gdzie nie spojrzeć – pokazują nam środkowy palec i mówią „no i co z tym zrobicie”.

I mają trochę racji. Dopóki nic z tym nie zrobimy, to będzie jak było. A oni będą przekraczali kolejne granice, dopóki ktoś nie zacznie ich wreszcie na serio bronić. Nie tylko granic kraju, ale przede wszystkim określonych standardów zachowań, procedur i zwykłej, pierdolonej, ludzkiej przyzwoitości.

Bo ten świat chyba już dawno temu zapomniał – że coś takiego jeszcze istnieje. I chyba najwyższy czas im o tym przypomnieć. To już nie jest prawo vs lewo. Biali vs czarni. Ani nawet bogaci vs biedni. To jest przede wszystkim przyzwoici vs cała reszta skurwysynów i milczącej większości, która tylko się przygląda, kiedy przekraczane są kolejne granice.

Skończmy z tym wreszcie, ileż można żyć w takim świecie. Nasze dzieci i wnuki kiedyś nas zapytają – po której stronie byliście, kiedy jeszcze był czas coś z tym zrobić.

SKALA CHAOSU 8/10 — Fala Sztormowa

Insider trading na wojnie. Dyletanctwo państwa zabija. System koryta wiecznie żywy. NATO testowane. Wszystko jednocześnie. A śmierdzi tak, że chce się rzygać.

ŹRÓDŁA

  • Bloomberg / Fortune — insider trading, TACO

  • CNN / Al Jazeera / NPR — LaGuardia

  • Gazeta Wyborcza — desant Kierwińskiego

  • Igor Sushko / MAKS NAFO — Litwa/NATO

  • Reuters / NBC News — Iran/Trump

Udostępnij:
Get the best blog stories into your inbox